Islam, jaki jest, nie każdy widzi…
Przedrukowujemy poniżej felieton Pauliny Wilk z „Rzeczpospolitej” oraz polemikę z tym tekstem, w formie listu od czytelnika, wysłaną do redakcji gazety.
***
Turkusowy Islam
Paulina Wilk, Rzeczpospolita 11-06-2010
Coraz częściej je widuję, prawie codziennie. W tramwaju i w
spożywczym. Już tu są – śniade dziewczyny w chustach, podróżne z
daleka, emisariuszki współczesnego islamu
Przyjeżdżają z mężczyznami – mężami, synami i braćmi, ale to one są
widoczne. Swym pojedynczym istnieniem oznajmiają zbiorową obecność.
Odkąd je widuję, czuję się bogatsza i mniej samotna. Moja monotonna,
przez pół wieku skazana na etniczną kwarantannę ojczyzna nabiera
rumieńców, łączy się ze światem i wyzwaniami współczesności. Patrząc
na śliczną dziewczynę w turkusowej chuście przechodzącą przez plac
Zbawiciela, poczułam się wyróżniona. Mogła wybrać tyle innych adresów,
a przyjechała tu.
Po latach dyplomatycznych zabiegów i ekonomicznej ekwilibrystyki
smutni brukselscy panowie w garniturach oficjalnie włączyli nas do
Europy. Ale jakoś nie pomogło mi to poczuć się obywatelką świata, nie
starło wbijanych do głowy kompleksów wykluczenia. Awansu mogę
doświadczyć teraz, dzięki dziewczynie w turkusowej chuście, która
wybrała mnie i mój kraj. Emigranci lepiej niż politycy wiedzą, gdzie
żyje się dobrze. Inaczej mierzą prawdopodobieństwo szczęścia. Może
dziewczyna w chuście przybyła tu z konieczności, a może przypadkowo -
w każdym razie jej odwiedziny wpisały nas na emigrancką mapę świata w
czasach, w których żadna inna mapa się nie liczy. Granice podróżują
wraz z ludźmi, a ludzie jadą tam, gdzie są szanse.
Niecierpliwie czekam na dzień, w którym Polacy będą zdawać zbiorowy
test tożsamości i zdolności uczestniczenia w problemach nowoczesnego
świata. Nie boję się dziewczyny w chuście ani przyszłości, którą może
tu zbudować: polskiego meczetu, do którego pójdzie z rodziną, ani
szkoły, w której recytacji Koranu nauczy się jej wnuczek. Martwi mnie
co innego – że już dziś nie rozmawiamy o jutrze, które będziemy
zamieszkiwać wspólnie. Że zaczniemy o nim mówić głośno, kiedy będzie
za późno, kiedy górę wezmą uprzedzenia i ksenofobiczne lęki, a z
ekranów i plakatów rozleje się lament rzeczników etnicznej nienawiści.
Europejskie i polskie media prezentują islam przeważnie w kategoriach
zagrożenia, fundamentalizmu i terroryzmu. W telewizorze płoną paryskie
przedmieścia, talibowie odczytują swoje groźby, odpalają swoje bomby.
A ponieważ obraz jest silniejszy niż rzeczywistość, dziewczyna w
chuście – postać z krwi i kości, idąca tym samym chodnikiem co my -
nie utrwala się w naszych umysłach jako alternatywny, pozytywny
wzorzec muzułmanki. Wyobrażam sobie, jak jeździ warszawskim metrem w
koszulce z napisem „Islam to ja!”. Ale pozostaje niezauważona,
niewiarygodna. Bo w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra,
by wysadzić nas w powietrze.
Na obronę przed apokaliptyczną wizją islamu mam tylko mały pistolecik
nabijany prywatnymi wspomnieniami. Strzelam w telewizor obrazami z
przeszłości. Mój islam to dwóch Libańczyków, którzy dali mi dach nad
głową, kiedy nie mogłam znaleźć w Londynie pracy. Damaszek oglądany z
góry o zachodzie słońca, gdy powietrze nad miastem drży od nawoływania
muezinów. To starzejący się Albańczyk w Prisztinie, który gościł mnie
w odremontowanym po wojnie mieszkaniu i co rano kładł na talerz świeży
borek z mięsem. Brodaty chłop jak dąb, który wiózł mnie w nocy
taksówką przez Delhi i trzykrotnie upewniał się, czy bezpiecznie
weszłam do domu. To mój przyjaciel, który pokłócił się z żoną o to,
czy przychodząc do ich domu, powinnam zasłaniać włosy chustą. Uważał,
że nie powinnam. A ostatnio przysłał zdjęcia z pielgrzymki do Mekki.
Islam to też stary handlarz na syryjskim targu, który cenę mojej
biżuterii ustalał z towarzyszącym mi chłopakiem, a na mnie nawet nie
spojrzał. I rechoczący mężczyzna w białej galabii, który na ulicy
złapał mnie za pierś. Spisane na pleśniejących kartkach zeznania bitej
i szantażowanej kobiety, które dała mi do przeczytania hinduska
prawniczka, tłumacząc, że najgorsze, co się może dziewczynie
przydarzyć, to być muzułmanką na wsi. I zamożna nastolatka w modnej
łaźni, która kolorowe bikini i seksowny makijaż zasłoniła burką.
Buduję z tych wspomnień mozaikową tarczę, która chroni mnie przed
stereotypami. Śliczna dziewczyno w turkusowej chuście – cieszę się, że
przyjechałaś. Wypatruj mnie w metrze, jadę w koszulce z napisem „I
like islam!”.
—————————————————
Kolorowy zawrót głowy Pauliny Wilk
List od czytelnika
„Wypatruj mnie w metrze, jadę w koszulce z napisem ‘I like islam!’”. Tak Pani kończy swój tekst „Turkusowy islam”. To stwierdzenie budzi ciekawość: co tak bardzo spodobało się Pani w islamie? Domyślam się, że nie chodzi o kamienowanie cudzołóżców, zabijanie apostatów, „honorowe” zabójstwa, obcinanie łechtaczek dziewczynkom, zamachy samobójcze, dyskryminację kobiet, śluby z nieletnimi, nienawiść do innowierców i podobne drobiazgi?
Pisze Pani: „W telewizorze płoną paryskie przedmieścia, talibowie odczytują swoje groźby”, (…) „w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra, by wysadzić nas w powietrze”, (…) „obraz jest silniejszy niż rzeczywistość”.
Jest jednak odwrotnie – to rzeczywistość jest silniejsza niż obraz, który sobie Pani stworzyła.
Te pożary nie wydarzyły się w telewizji, lecz naprawdę. Te dziewczyny w chustach nie wystąpiły w jakimś „teatrze telewizji”, tylko w prawdziwym, moskiewskim teatrze. Te bomby wybuchają naprawdę i naprawdę giną ludzie. Nie z powodu „wykluczenia” czy „ksenofobii” Zachodu. Te modne słowa – wytrychy niczego nie wyjaśniają. A najobrzydliwszym z nich jest słowo „islamofobia” – które, jak pisze w swojej książce muzułmanin, naukowiec i doradca rządu Niemiec Bassam Tibi, jest używane, by uciszać wszelkich krytyków politycznego, fundamentalistycznego islamu.
Dyskutować jest o czym, islam to w dzisiejszym świecie jeden z poważniejszych tematów. Rozumiem, że tonacja felietonowa pozwala na wiele, jednakże nawet w felietonie dziennikarz powinien wykazać minimum wiedzy o temacie. Pani niestety tej wiedzy najwyraźniej nie posiada – tekst jest oparty wyłącznie na Pani wyobrażeniu, na pewnej ideologii – chcę wierzyć, że idealistycznej, co nie zmienia faktu, że kompletnie chybionej.
Żeby przybliżyć Pani problem, którego ta wiedza dotyczy, posłużę się w tym liście różnymi cytatami (nie podaję linków, żeby nie rozpychać tekstu, ale służę źródłami w razie potrzeby).
Od kilku lat znany jest „List grupy wolnomyślicieli i humanistów muzułmańskiego pochodzenia do muzułmanów z całego świata”. Wśród jego sygnatariuszy jest m.in. Ibn Waraq, założyciel Institute for the Secularisation of Islamic Society. Oto końcowy fragment tekstu, który gorąco polecam:
„Odkrycie prawdy i porzucenie wiary naszych przodków było bolesnym doświadczeniem. Kiedy jednak zrozumieliśmy, czym w rzeczywistości jest islam, nie mieliśmy innego wyjścia. Po zapoznaniu się z Koranem wybór stał się jasny: albo islam, albo człowieczeństwo. Tam gdzie kwitnie islam, człowieczeństwo przestaje istnieć. Zdecydowaliśmy się stanąć po stronie człowieczeństwa. Z kulturowego punktu widzenia nadal jesteśmy muzułmanami, ale nie wierzymy już, że islam jest prawdziwą religią objawioną przez Boga. Jesteśmy humanistami. Kochamy ludzi. Pragniemy, by ludzkość była jednością. Działamy na rzecz równości kobiet i mężczyzn. Dążymy do sekularyzacji państw islamskich, wprowadzenia demokracji i wolności słowa, poglądów i wyznania.”
Autorzy tego i innych przytaczanych przeze mnie tekstów to nie są „islamofobi” – jeżeli korci Panią, żeby użyć tego sloganu. Wierzę, że nie korci, bo nie sprzyjałoby to sensownej dyskusji – to byłby mniej więcej taki poziom, jak nazywanie Michnika i Kuronia, za komuny, „siłami antysocjalistycznymi”. To są po prostu dysydenci, ludzie, którzy wyrośli w islamie, znają go i porzucili – albo chcą zmienić na lepsze (pragnienie tyleż szlachetne, co utopijne, w moim przekonaniu). Nie od rzeczy będzie dodać, że większość z nich zagrożona jest utratą życia ze strony (byłych) współwyznawców.
Idąc dalej – o pięknie współczesnego islamu (którego „turkusowa” jest emisariuszką, jak Pani pisze) mogłaby Pani przekonywać na przykład dra Tewfika Hamida, muzułmanina z Egiptu, który mówi tak:
„Muszę przyznać, że obecnie nasze islamskie nauki tworzą przemoc i nienawiść wobec niemuzułmanów. To my, muzułmanie, powinniśmy się zmienić. Jak dotąd, akceptowaliśmy poligamię, bicie kobiet przez mężczyzn i zabijanie tych, którzy nawracają się z islamu na inne religie. (…) Wymagamy od innych szacunku dla naszej religii, choć jednocześnie sami przeklinamy na głos niemuzułmanów (po arabsku) podczas piątkowych modłów w meczetach.”
Może też Pani dowiedzieć się czegoś o proroku Mahomecie, założycielu tej wyjątkowej religii. Tu proponuję posłuchać pięknej Somalijki Ayaan Hirsi Ali, apostatki znanej z filmu „Submission” i z holenderskiego parlamentu: „Zgodnie z Waszymi zachodnimi standardami, Muhammad jest osobą perwersyjną a także tyranem”; „Jeżeli prorok Muhammad poszedł do łóżka z dziewięcioletnią dziewczynką, to zgodnie z holenderskim prawem jest pedofilem.” Naprawdę warto poznać publicystykę tej byłej muzułmanki, choćby tylko te prace, które wymienia Wikipedia.
O chuście, która tak Panią urzekła, proponuję opowiedzieć Turczynce Serap Çileli, muzułmance opisanej w przejmującym tekście w „Wysokich Obcasach”. Ona sama stawia taką diagnozę:
„Nie jestem przeciwna Turkom. Uważam tylko, że to oni muszą dopasować się do wymogów konstytucji, a nie na odwrót. Potrzebna jest zmiana mentalności. Od dziecka wpaja im się, że facet nie może okazywać czułości, a kobiety są własnością mężczyzn. Państwu niemieckiemu radzę: surowiej karać oprawców kobiet bez względu na przynależność kulturową; wprowadzić powszechny zakaz chust na głowie w urzędach publicznych; ograniczyć liczbę meczetów i szkół koranicznych.”
Chusta to dziś temat gorący w Europie, temat poważny. To nie jest żadna ozdoba, Pani Paulino. To znak, symbol – statusu kobiety w islamie, jako człowieka drugiej kategorii. To zupełnie nieważne, że część muzułmanek broni chusty. Niewolnictwo nie stało się bardziej humanitarne przez to, że niektórym niewolnikom żyło się dobrze w tym stanie. Można tu przypomnieć termin Zinowiewa – „homo sovieticus”, który oznaczał, mniej więcej, człowieka zniewolonego do tego stopnia, że nie rozumiał własnego zniewolenia. Przez analogię możemy więc mówić o „homo islamicus”.
Zapewniam Panią, że ta dziewczyna w turkusie niczego nie wybrała („wybrała mnie i mój kraj”, pisze Pani). Nie miała nic do powiedzenia, wybrał za nią mąż albo ojciec. Dlaczego? Może Pani zrozumie, gdy następnym razem ją poprosi, żeby skomentowała to:
„Mężczyźni stoją nad kobietami
ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi. (…)
I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie,
pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! „
(Koran, Sura IV, w. 34)
Nic Pani nie wie o tej kobiecie, widzi Pani tylko własne fantazje, cieszy Panią, że ona „ubarwia” nasz monotonny kraj. To prawda, ja też wyjeżdżając za komuny na Zachód żałowałem zawsze, że u nas jest tak szaro i teraz także cieszę się, widząc na naszych ulicach Hindusów, podziwiam pracowitość osiedlonych w Polsce Wietnamczyków, oglądam się za Latynoskami, porusza mnie ciężka praca Ukraińców. Lubię imigrantów.
Ale przedstawiciele islamu to niestety inna bajka. Metaforycznie – skąd pani wie, że ta dziewczyna nie jest na przykład żoną tego polskiego muzułmanina, który prowadzi blog www.kalifat-wilayah-lehistan.pl.tl ? Możemy tam przeczytać (to tylko dwa okruchy, warto poznać bliżej ten blog, bo to prawdziwe kuriozum):
„Główne obowiązki żony to:
1. Posłuszeństwo i pytanie męża o pozwolenie.”
I to:
Demokracja zezwala również na wybór kobiety na stanowiska władzy. Jest to sprzeczne z islamem, tak jak powiedział to Prorok Muhammad: Każda osoba, która mianuje kobietę jako swojego przywódcę, nigdy nie osiągnie powodzenia.
Nie, to nie jest „wyrwane z kontekstu” i to nie jest „odosobniony przypadek ekstremisty”. To jest islam – mainstream and grassroots (ja też znam angielski
.
I rzeczywiście – już dotarł do Polski. Panią to cieszy, mnie nie.
A propos, raduje Panią także polski meczet, prawda? Tu mogę tylko odesłać Panią do tekstu pani koleżanek w „Rzeczpospolitej” o meczecie na Ochocie – który zresztą pokazuje tylko wierzchołek góry lodowej problemu. Dołożę więc cytat:
„W ostatnich latach byliśmy świadkami tego, jak meczety są wykorzystywane do szerzenia nienawiści, do szerzenia aktywności terrorystycznej, w nich wytwarzano bomby i przechowywano broń, w meczetach przekazywano komunikaty od Bin Ladena; meczety wykorzystywano, by domagać się przestrzegania przez niemuzułmanów w USA muzułmańskich przepisów dotyczących pokarmów; z meczetów otwierano ogień do Amerykanów, w meczetach szkolono dżihadystów – i wiele innych rzeczy. Mając to na uwadze wydaje się bardzo uzasadnione, by protestować przeciwko budowie nowych meczetów w krajach niemuzułmańskich” (Robert Spencer, Jihad Watch).
Nade wszystko polecam Pani przeczytanie Koranu w całości (a także choć trochę Hadisów). Trzeba też poznać zasady rządzące odczytywaniem tej świętej dla muzułmanów księgi – głównie zasadę abrogacji – oraz dowiedzieć się co to jest i jak działa takija. Bez tego właściwie nikt nie powinien się wypowiadać na temat tej religii. (Znakomicie wyjaśnia te kwestie m.in. film „What the West should know about Islam”, dostępny w wersji polskiej na YT.)
Po tej lekturze, może trochę mniej będzie Panią cieszyło, że w szkole „recytacji Koranu nauczy się jej wnuczek”. A może, pomimo wszystko, z radością posłucha Pani jak ów chłopczyk recytuje poniższe wersety? Kto wie.
Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Boga
i Jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi,
będzie tylko to, iż będą oni zabici lub ukrzyżowani
albo też obetnie im się rękę i nogę naprzemianlegle,
albo też zostaną wypędzeni z kraju. (S V, w 33)
A kiedy miną święte miesiące,
wtedy zabijajcie bałwochwalców,
tam gdzie ich znajdziecie;
chwytajcie ich, oblegajcie
i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki! (S IX, w 5)
Cudzołożnicy i cudzołożnikowi
wymierzcie po sto batów,
każdemu z nich obojga! (S XXIV, w 2)
Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą,
to uderzcie ich mieczem po szyi;
a kiedy ich całkiem rozbijecie,
to mocno zaciśnijcie na nich pęta. (S XLVII, w 4)
Powtórzę: nic, Pani Paulino, nie jest tu wyrwane z kontekstu. Oczywiście, znajdziemy w Koranie wersy o miłości i tolerancji. Koran jest bowiem księgą schizofreniczną. Dostrzegli to sami teologowie muzułmańscy – stąd wzięła się zasada abrogacji, czyli unieważnienia (starych, „łagodnych” wersetów przez nowsze, agresywne).
Swoją drogą to niesłychane, że tak wrażliwi jesteśmy na przejawy religijnego ciemnogrodu i klerykalizmu we własnym kraju, albo że nie przeszkadzają nam genitalia na krzyżu (mnie, szczerze mówiąc, wydają sie niesmaczne, ale nie cenzurowałbym) – ale o skrajnie klerykalnym, niezreformowanym od VII wieku, niesłychanie wstecznym islamie złego słowa powiedzieć nie damy i potępiamy karykatury Mahometa. A przecież ksiądz Rydzyk przy islamskich mułłach i i kaznodziejach to istny liberał! (Dla jasności: jestem ateistą).
Wracając do sedna. Pierwsza przyczyna ataków islamskich terrorystów nie ma politycznej ani społecznej proweniencji – tylko religijną. To nakaz prowadzenia dżihadu, wojny przeciwko niewiernym, wypływający wprost z islamskich nauk. Źródeł na ten temat jest dość, tylko trzeba poczytać. I warto też od razu odrzucić złudne przekonanie – manipulację islamofilów – że dżihad to taka „droga wewnętrznego doskonalenia”. Przytoczę tylko jeden cytat:
„Jihad and the rifle alone: no negotiations, no conferences and no dialogues”.
(Abdullah Yusuf Azzam, teolog palestyński).
Odpowie Pani, że to „ekstremiści”, a Pani chodzi o to, że jest mnóstwo „normalnych”, „zwyczajnych” muzułmanów i ta dziewczyna w turkusie właśnie ich symbolizuje w Pani tekście. To proszę posłuchać, co o tym sądzi premier aspirującej do Europy Turcji, Erdogan:
„These descriptions are very ugly, it is offensive and an insult to our religion. There is no moderate or immoderate Islam. Islam is Islam and that’s it.” Nie tłumaczę, bo Pani zna angielski.
Oczywiście kwestia czy istnieje podział na islam radykalny i umiarkowany, może być – i jest – tematem poważnej dyskusji. Ale Pani felieton nie stanowi do niej wkładu.
I teraz będę niemiły, bo Pani tekst mnie naprawdę oburzył. Przykro mi to mówić, ale jest to tekst żenująco naiwny i infantylny, wypływający z kompletnej ignorancji. To słodkie bajdurzenie pensjonarki, która opiera swój obraz świata na bajeczkach o Misiu Uszatku.
A świat taki nie jest.
Islam to nie kolorowe chusty, przyprawy korzenne i guma arabska. Islam to nawet nie dachy Damaszku w słońcu, niestety. Islam to system, najbardziej totalitarny system religijno-społeczno-prawny jaki stworzyła ludzkość: antyhumanistyczny, rasistowski, ksenofobiczny, przepojony nienawiścią i pogardą dla niemuzułmanów. I najbardziej niebezpieczny.
Zapewne zna Pani „Władcę Pierścieni”. Otóż islam, Pani Paulino, w moim przekonaniu to współczesny Mordor, złowroga kraina „gdzie zaległy cienie”, tak samo zagrażająca naszemu „Śródziemiu”, jak w czasach Tolkiena inne totalitaryzmy.
Dlatego, gdy spotka mnie Pani w metrze, będę w koszulce z napisem: „Islam? No, thank you”.
Piotr Jankowski


TWOJA ODPOWIEDŹ BYŁA TYLKO OBRAŻANIEM I NIE WNOSIŁA NIC DO DYSKUSJI ZOSTAŁA WIĘC USUNIĘTA
Wspaniała jest ta odpowiedź.Czy ten list pojawił się wRzeczpospolitej?
07/07/2010 admin napisał
Czytelnik przysłał go do nas, jako że Rzeczpospolita tego nie opublikowała. No ale to zrozumiałe gazety nie mają miejsca na wszystkie listy.
piekny list, bardzo madry i zrownowazony.
powinien byc lektora obowiazkowa dla wszystkich pro-muzulmanow!
Ich strata,bo publikujac ten list mieliby dobry artykuł za free, i mogliby sobie podnieść poziom po tych licealno-harlequinowych wypocinach pani Pauliny Wilk
Mój ulubiony fragment:”Na obronę przed apokaliptyczną wizją islamu mam tylko mały pistolecik
nabijany prywatnymi wspomnieniami. Strzelam w telewizor obrazami z
przeszłości.”Boki zrywać
07/07/2010 +Maltańczyk+ napisał
Taaak, ja mam lepszy fragment- „rechoczący mężczyzna w białej galabii, który na ulicyzłapał mnie za pierś. ” Ciekawe co by było, gdyby panią Paulinę Wilk złapał za pierś rechoczący mężczyzna w jej własnym kraju. Byłby wrzask, histeria, i może nawet wezwanie na odsiecz jakiejś bohaterskiej organizacji kobiecej do zwalczania samców. Ciekawe też, czy zrozumiała że okazano jej totalny brak szacunku, bo za dotknięcie w ten sposób muzułmanki gość w galabii miałby poważne kłopoty.
Wspaniala odpowiedz!Chcialbym tylko zaproponowac by nie tlumaczono slowa Allach na Bóg, a pozostac w przyszlosci przy nazwie Allach.Jezeli istnieje Bóg (w co wierze) to jedyna mozliwa definicja tej Istoty brzmi:Bóg jest nieskonczona miloscia!Z tej definicji wynika wiec ze za Allachem to nie Bóg stoi tylko sam Szatan,bo tylko Szatan moze nawolywac do zabijania ludzi innych wyznan, czy tez ateistow w swoje imie… czyli Szatana -Allacha.
Wspaniała polemika. Wielka szkoda, że ludzie, którzy przeczytali te bzdury spod pióra P.W., nie mieli okazji przeczytać czegoś rzeczowego i naprawdę mądrego. My mamy jeszcze szanse otworzyć oczy i zapobiegać, inne zachodnie kraje już ja przegapiły… OTWÓRZMY OCZY I USZY… Życzę nam wszystkim braku ignorancji wokół.
Należy powiedzieć że Koran za ludzi niewiernych (kuffaar) uznaje ludzi ktorzy nie sa wyznawcami Islamu oraz nie należa do ludu Ksiegi. Tzn. Chrześcijanie oraz Żydzi są Ludem Księgi, a wiec zgodnie z Koranem nie jesteśmy niewierzący. Niewiernymi, badz niewierzacymi nazywani sa: buddysci, ateisci, komunisci, itp, czyli ci ktorzy nie czcza (nie wierza w) Boga, ale czcza np. bożki. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
08/07/2010 Robert K napisał
Nie dla Minaretu Jezusa w Warszawiehttp://www.youtube.com/watch?v=TvY3mSNT6Zo
08/07/2010 katarzyna napisał
Nie jesteśmy niewierzący? My czyli kto?Polacy?Bo Polacy=chrzescijanie?Uff ,co za ulga… Fraza „buddyści, ateiści, komuniści, itp” jest bardzo glupia
”Niestety nie wszyscy wiedzą” co spotykało i spotyka chrześcijan i żydów ze strony wyznawców islamu. ..
09/07/2010 sumeye napisał
Nie piszcie bzdur.Koran mowi wyraznie,ze kazdy kto dodaje Bogu wspoltowarzyszy (jak trojca w chrzescijanstwie) i nie uznaje misji proroczej Proroka Muhammada(salallahu alejhi wa sallam) jest NIEWIERNYM CZYLI KAFIR!Niewazne czy pochodza z Ahl ul Kitab (ludu Ksiegi) czy nie.
Podaje kilka cytatow z Koranu dla wyjasnienia:
24:62
Wierzącymi są tylko ci, którzy wierzą w Boga i w Jego Posłańca.
98:6
Zaprawdę, ci, którzy nie uwierzą, spośród ludzi Księgi i bałwochwalcy, będą w ogniu Gehenny, gdzie będą przebywać na wieki. Oni są najgorsi ze stworzeń!
3:67 Abraham nie był żydem ani chrześcijaninem, lecz był szczerze wierzącym hanifem, całkowicie poddanym, i nie był on z liczby bałwochwalców.
5:51O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan; oni są przyjaciółmi jedni dla drugich. A kto z was bierze ich sobie za przyjaciół, to sam jest spośród nich. Zaprawdę, Bóg nie prowadzi drogą prostą ludu niesprawiedliwych!
3:85
A od tego, kto poszukuje innej religii niż islam, nie będzie ona przyjęta; i on w życiu ostatecznym będzie w liczbie tych, którzy ponieśli stratę.
5:51
O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan; oni są przyjaciółmi jedni dla drugich. A kto z was bierze ich sobie za przyjaciół, to sam jest spośród nich. Zaprawdę, Bóg nie prowadzi drogą prostą ludu niesprawiedliwych!
5:72
Nie uwierzyli ci, którzy powiedzieli: „Zaprawdę, Bóg – to Mesjasz, syn Marii!” A Mesjasz powiedział: „Synowie Izraela! Czcijcie Boga, mojego Pana i waszego Pana!” Oto, zaprawdę, kto daje Bogu współtowarzyszy, temu Bóg zabronił wejścia do Ogrodu! Jego miejscem schronienia będzie ogień. A niesprawiedliwi nie będą mieli żadnych pomocników!
5:73
Nie uwierzyli ci, którzy powiedzieli: „Zaprawdę, Bóg – to trzeci z trzech!” A nie ma przecież żadnego boga, jak tylko jeden Bóg! A jeśli oni nie zaniechają tego, co mówią, to tych, którzy nie uwierzyli, dotknie kara bolesna.
9:30
Żydzi powiedzieli: „Uzajr jest synem Boga.” A chrześcijanie powiedzieli: „Mesjasz jest synem Boga.” Takie są słowa wypowiedziane ich ustami. Oni naśladują słowa tych, którzy przedtem nie wierzyli. Niech zwalczy ich Bóg! Jakże oni są przewrotni!
To jest super odpowiedź, rzeczowo napisane. Mam nadzieję, że czytelnik, który stworzył ten artykuł będzie naciskał na gazetę aby opublikowali jego odpowiedź.
Czytajac ta naiwna debilke mialo sie wrazenie czytania kogos kto zostal siedziec na filmie LSD.
08/07/2010 katarzyna napisał
Los dhimmi w kalifacie nie rozni sie niczym od losu slowian „podczlowieka” za czasow III rzeszy.
Skończmy z biciem piany. Dla wierzących w Boga Miłości (chrzescijan, hinduistów) Allach to szatan, esencja zła. Dla niewierzacych Allach to wytwór chorej wyobraźni, potwornej, uchybiającej wszelkiemu odczuciu przyzwoitosci. Tak czy siak. Allach won ze słownika przyzwoitego człowieka, który ma szacunek dla drugiego. Raz na zawsze.
08/07/2010 katarzyna napisał
A wie droga Pani co to oznacza? To, że ludek Księgi sobie raz do roku zapłaci śmiesznie niski podatek i dostanie palką w łeb „bo głupi”
A my „niewierzący” mamy prawo tylko jedno z trzech przejść na islam, odejść na wygnanie do kraju jeszcze nie podbitego (czyli wiecznie w dyrdy z torbą i kijem bo dżihad nigdy się nie kończy) albo zrobią nam kęsim-kęsim. A w ogóle to nas buddystów wahabici/salafici zalecają traktować gorzej niż czcicieli bożków, a nawet ateistów, szamanistów i satanistów, bo w ogóle nie określamy naszego stosunku do „boga”, a to dla nich gorzej niż politeizm, czy jakakolwiek forma asertywnej niewiary. Pojęcie „stanu buddy” jest dla nich bluźnierstwem ponieważ według nich Mahomet go nie znał i dlatego należy je odrzucić jak wszystko, co dla nich niezrozumiałe, bo tego czego nie znał ich prorok, po prostu „nie ma”. Zwalczają nawet ślady tej koncepcji w islamie (sufizm). Czyli jeśli rzeczywistość nie zgadzasię z ich wyobrażeniami to albo przymykają oszy (!) na tę rzeczywistość, albo jeśli zbytnio skrzeczy, ją kamienują.
Droga pani Wilk, jeżeli jest pani spragniona egzotyki, proszę wybrać sie w podróż do jakiegoś islamskiego kraju. Nie rozumiem jak można sie męczyc w polskiej kulturowej monotonii. Chustki są wsklepach, może pani sobie jakąś kupić i ponosić, zwłaszcz wtedy , kiedy temperatura przekracza 30 stopni. Ciekawe , cz kiedykolwiek pani roamawiała z muzułmankami. Bo ja TAK. Są pełne pogardy dla kobiet z Europy. Każda kobieta ,która chodzi z odkrytą głowa to dziwka. A do tego dochodzi jeszcze pokazywanie nóg, rąk i dekoltów. Ciekawe, czy pani wie, że chrześcijanki są nieczyste, niektórzy muzułmanie tłuką nawet naczynia z których jedli niewierni. My nie pchamy się do krajów islamskich i nikogo nie prowokujemy. Zresztą byłoby to niemożliwe. Już w samolocie informują o zakazie zakładania szmat na głowy. Te islamistki powinny skorzystać z europejskiej wolności i wynosic sie z Polski i z Europy. JeZeli pani lubi orient nic nie stoi na przeszkodzie , aby pani podążyła za nimi. Szerokiej DROGI!
Nie chcemy w Europie dzikiej kultury i religii. Chyba pani nie wie co czeka każdego kto ośmieli sie na krytykę islamu. Smierć. Takiej egzotyki oczekujesz ty głupia babo. Poczytaj o islamie , a potem wypisuj te bzdury.
Do pewnego stopnia zgadzam się z Panem, Panie Jankowski. Islam w istocie jest religią o znacznie mniejszej tolerancji dla „innowierców”, jeśliby przyjąć nomenklaturę przedmiotu. Ponadto, islam, rozumiany przeze mnie jako wszystkie systemy wierzeń oparte na Koranie, zdecydowanie stawia kobietę poniżej mężczyzny w hierarchii społecznej. To wiedzą wszyscy i nie da się temu zaprzeczyć ”słodkim bajdurzeniem pensjonarki”, jak to Pan ujął. Jednak w swoim liście na dalszy plan spycha Pan główny (przynajmniej w moim rozumieniu) argument poruszony przez panią Wilk, mianowicie ten o różnych obliczach islamu, pisząc jednocześnie, że to temat na obszerniejszą dyskusję. Wydaje mi się, że to właśnie tę dyskusję chciała zapoczątkować pani Wilk, pisząc swój felieton. Być może popełnia ona błąd, dając się ponieść emocjom, ale chyba o to właśnie chodzi w ukazaniu „Islamu z ludzką twarzą”.Zdaję sobie sprawę, że islamski fundamentalizm jest niebezpieczny, ale staram się też nie formułować skrajnych sądów o tej religii, tak jak zrobił to Pan. Może to banał i infantylizm, ale ja, podobnie jak pani Wilk, jestem głęboko przekonany, że wyznawcy islamu są różni i wielką niesprawiedliwością jest wrzucanie ich do jednego worka z napisem „Homo islamicus”. Nie wszyscy muzułmanie katują swoje żony, nie wszyscy pałają nienawiścią do zepsutego Zachodu, bo część z nich, podobnie jak ja i pani Wilk, ma umiarkowany bądź nawet liberalny stosunek do innych i do własnej religii. Jestem też świadomy tego, że być może stwierdzi Pan, że kompletnie nie znam się na rzeczy, bo liberalne podejście do kwestii innych wyznań (i kultur) a także roli kobiety w społeczeństwie kłóci się z islamskim systemem wartości, w związku z czym żaden szanujący się muzułmanin nie wpuści do domu obcej kobiety bez nakrycia głowy i nie zawaha się przed obcięciem nam głów za treści, które tu umieszczamy. Istotą rzeczy jest jednak fakt, że w dzisiejszych czasach religia nie dominuje już życia ludzi w takim stopniu jak kiedyś. Można przecież uważać się za katolika i nie chodzić do kościoła, podobnie jak można mówić o sobie ‘muzułmanin’ nie bijąc swojej żony za przypadkowe odsłonięcie kostki w miejscu publicznym. W zachodnim społeczeństwie religia i jej rola się zmienia, maleje. Islam, podobnie jak katolicyzm (a wcześniej, na tym „właściwym” Zachodzie protestantyzm) ograniczają się bardziej do tradycji i systemów wartości. Przede wszystkim zaś do tożsamości. Oczywistym jest także, że trudno ‘nam – ludziom z Zachodu’ zaakceptować ‘ich’ system, bo równość kobiety i mężczyzny oraz tolerancja dla wyznawców innych religii zostały nam tak głęboko wpojone, że nie wyobrażamy sobie, że mogłoby być inaczej (mówię tu oczywiście o ludziach wyznających w miarę racjonalne poglądy, bo przecież także ‘u nas’ są ekstremiści). Stąd też prawdopodobnie bierze się nasza niechęć do muzułmanów i ich poglądów. Apeluję jednak do Pana o zdrowy rozsądek i niestraszenie nas Mordorem, a także o próbę dostrzeżenia faktu, że muzułmanie w Europie mogą (choć nie muszą) być inni od fundamentalistów w Afganistanie, bo przeprowadzając się na Zachód, w mniejszym lub większym stopniu przyjmują jego kulturę, jednocześnie ją wzbogacając, za co wydaje się im być wdzięczna pani Wilk. Na koniec chciałbym dodać, że mógłby Pan sobie darować ad hominem odnośnie znajomości języka angielskiego, bo to nieeleganckie.Pozdrawiam, Jakub Krużycki, anglista
31/07/2010 Jakub Krużycki napisał
Równość kobiety i mężczyzny oraz tolerancja dla wyznawców różnych religii to podstawa dialogu w kręgu kultur krajów europejskich i w zasadzie prawie wszystkie grupy o korzeniach spoza Europy Zachodniej (jak buddyzm, judaizm, hinduizm, prawosławie) się do nich stosują. Islam jakoś nie mieści się na tym wspólnym gruncie i poprzez swoje niedostosowanie do powszechnej zgody neguje same podstawy dialogu i konsensusu. Pańska subtelna nuta powątpiewania w ich uniwersalność, panie Krużycki, jest niebezpieczna, gdyż to właśnie szeroka intersubiektywność tych zasad, fakt, że są akceptowane nie tylko przez post- czy neo-chrześcijan sprawia, że każda próba ich podważenia burzy samą podstawę porozumienia. „No pasaran” wszelkim poglądom próbującym zredukować prawa kobiety do połowy praw mężczyzny i uprawiać „świętą wojnę”.
PS. Fakt, że jak Pan pisze „można mówić o sobie ‘muzułmanin’ nie bijąc swojej żony za przypadkowe
odsłonięcie kostki w miejscu publicznym” zmienia tylko zewnętrzne zachowanie muzułmanina, ale nie zmienia jego wewnętrznych mizoginistycznych i machoistycznych przekonań tkwiących w podświadomości zbiorowej, dalej jest on kierowany wektorami „zbiorowego myślenia”, które mogą czynić go niebezpiecznym i agresywnym po kontakcie z odpowiednią „masą krytyczną”. To psychologiczna bomba z opóźnionym zapłonem, którego paliwem są kompleksy możliwe do opisania w zasadzie jedynie poprzez psychoanalizę Freuda, jak również w pewnym stopniu przez psychologię głębi Junga. Narzekamy na nasze „lemingi”, a islam jest to system bezwzględnego wychowania na takiego „leminga”.
@Kalki RudraczakrinSzanowny Panie!Poprzez moje słowa w najmniejszym stopniu nie neguję równości kobiet i mężczyzn czy tolerancji dla osób innej wiary, bo jestem ich wielkim zwolennikiem. Podkreślam jedynie, że poglądy te zostały stworzone przez kulturę i religię, nie wynikają zaś z natury ludzkiej i dlatego nie wszyscy ludzie na świecie je podzielają. Owszem, z humanistycznego punktu widzenia są uniwersalne. Nie podoba mi się jedynie argument większości, który Pan wytoczył. Ponadto, fakt, że staram się zrozumieć i tolerować punkt widzenia osób, które mają inny system wartości nie oznacza, że podzielam te poglądy. Nie ma tu niebezpieczeństwa, które Pan implikuje, tj. zagrożenia zachodniej kultury islamem. To równie mało prawdopodobne jak nawrócenie muzułmanów na chrześcijaństwo. Jedyną realistyczną opcją jest, moim zdaniem, odstąpienie od radykalizmu i stopniowa laicyzacja, która, jak już wspomniałem, jest daleko posunięta w religiach chrześcijańskich na Zachodzie i powszechna także wśród muzułmanów tam mieszkających. Oczywiście, jest spora różnica między Holendrem z 11. pokolenia, który poza swoim chrztem nigdy nie był w kościele a muzułmańskim imigrantem żyjącym wg ścisłych zasad swojej religii i kultury. Z pewnością prawdopodobieństwo, że któryś z nich jest radykałem jest wielokrotnie większe w przypadku tego drugiego. Ale jak sytuacja wyglądałaby za 10 pokoleń? Problem ekstremizmu islamskiego w Europie, nie leży zatem w istocie tej religii a w imigracji, która jest zbyt szybka w porównaniu do prędkości asymilacji tych ludzi do kultury Zachodu. Nie oznacza to jednak, że imigracja muzułmanów to coś złego. Islam staje się problemem w sytuacji klasycznej – kiedy zbyt duża grupa imigrantów z innej kultury przybywa w jedno miejsce. Wywołuje to wrogość i ksenofobię, które w gruncie rzeczy są naturalnymi mechanizmami obronnymi każdej społeczności.Jeżeli chodzi o metaforę tykającej bomby, to wydaje mi się lekką przesadą. Ludzie to nie „lemingi” a teorie psychologiczne Freuda i Junga odnoszą się nie tylko do muzułmanów, więc nie widzę związku z tą konkretną religią. Wyznawca każdej religii kierowany wektorami “zbiorowego myślenia” może stać się niebezpiecznym i agresywnym po kontakcie z odpowiednią “masą krytyczną”. Wierzę, że muzułmanin może nie bić żony nie tylko po to, żeby stworzyć iluzję szczęśliwego domu, ale dlatego, że uważa ją za równą sobie, bo jest Europejczykiem, a przede wszystkim cywilizowanym, inteligentnym człowiekiem. Dla mnie sprawa jest w miarę prosta, więc posłużę się przykładem. Moim zdaniem, współczesny muzułmanin-ekstremista imigrujący do Europy niewiele się różni swoim zachowaniem i poglądami od szesnastowiecznego Europejczyka kolonizującego Amerykę. Jedyna różnica to społeczeństwo, które napotka na miejscu. ‘Purytańska’ Ameryka to dziś jeden z najbardziej liberalnych krajów świata a przecież wcześniej zamieszkiwali ją Indianie, których od Europejczyków dzieliła przepaść cywilizacyjna, nie zaś daleko rozwinięta i dominująca na świecie kultura Zachodu. Naprawdę nie ma się czego obawiać. Na koniec jeszcze raz chciałbym podkreślić to, że ekstremiści to tylko mała cząstka wszystkich muzułmanów, podczas gdy cała reszta to pokojowo nastawieni ludzie wyznający religię dobroci i miłości. I zdaje się, że o tych ludziach, jakkolwiek niefortunnie, pisała pani Wilk.
Wierzę, że muzułmanin może nie bić żony nie tylko po to, żeby stworzyć iluzję szczęśliwego domu, ale dlatego, że uważa ją za równą sobie, bo jest Europejczykiem, a przede wszystkim cywilizowanym, inteligentnym człowiekiem. Autentycznie przeraża mnie radosny, samobójczy optymizm naszych „intelektualistów”. Zetknął się Pan kiedykolwiek z tymi „wyznawcami religii miłości i pokoju”? Ja przez pewien czas obserwowałem małżeństwo Polki i muzułmanina. Raczej nie było mowy o biciu, ale o równym statusie też na pewno nie, pani miała mocno przykręconą śrubę co do wszelkich- zgodnych z jej kulturą[!] ale nie religią męża zachowań. Zakaz słuchania muzyki w samochodzie, zakaz basenu etc. Coż, jej wybór. Inna dziewczyna – Polka w Polsce- z którą kiedyś utrzymywałem koleżeńskie kontakty, przestała się do mnie wogóle odzywać gdy wyszła za muzułmanina. Ze strachu przed reakcją męża. A ci mężowie, to nie były dzikusy – półanalfebeci, jeden jest wykładowcą na UJ. I działo się to w Polsce, nie Bliskim Wschodzie. Niech Pan sobie poogląda filmy na youtube z londyńskich demonstracji, gdzie nie ma „kulturalnych i dobrze wychowanych” tylko brodaci radykałowie z hasłami typu „Islam will dominate the world!”. I sam sobie wyciągnie wnioski.
31/07/2010 Jakub Krużycki napisał
„W sumie z rąk politycznego islamu życie straciło około 270 milionów niewiernych. To są łzy dżihadu, o których nie uczą nas w szkołach” —-> Na XX wiek stalina i hitlera to genozid na 800-1.2 mld ludziach.
Nie chce az tak dosypac … ale Pana teksty kontaminuje „hidden” nowomowa i kwiecistoretoryczne przytulenia. A niektore teksty brzmia jak wyuczona w medrasie takija … takija odujaca w niebiosa 14wieczna totalitarna patologie, niewinnie wabiaca sie „islam”
@ Jakub KrużyckiZarówno Pan jak i Pani Wilk mylicie „islam” z wyznawcami islamu. Islam,jest teoretyczną doktryną i jako taki, nie ma „ludzkiej twarzy”. Wyznawcy islamu to ludzie, więc są oczywiście różni.Jeśli trudno państwu zrozumieć tę różnicę, można sobie porównać sytuację np. do kodeksu ruchu drogowego i kierowców. Kodeks jest jaki jest. Jedni kierowcy go przestrzegają , inni nie. Fakt bycia bardziej lub mniej dokładnie przestrzeganym przez kierowców, nie zmienia natury kodeksu. Jeśli będę przejeżdżała na czerwonym świetle,czy to z wyboru, czy z niewiedzy, że nie wolno, to nie zmieni to kodeksu , ani nie spowoduje , że stanie się on bardziej liberalny w tej kwestii. Czy będzie pan uważał , że kodeks ma różne oblicza, bo niektórzy kierowcy nie znaja, nie rozumieją lub nie przestrzegają przepisów? Zapewne nie.Islam , jest ideologią faszystowską. Fakt ,że wielu wyznawców Islamu, nie przestrzega, lub nie zna swojego „kodeksu”,wcale tego nie zmienia Pozdrawiam Pana.
01/08/2010 Jakub Krużycki napisał
I ci „pokojowo nastawieni ludzie wyznający religię dobroci i miłości” po pierwsze nie pchają się do rządów i polityki, po drugie będą najprawdopodobniej milczeć nie ważne czy z aprobatą czy dezaprobatą, jak wybrany demokratycznie rząd skuma się z ekstremistami i zarządzi np. wygnanie ze świeżo zislamizowanej hindusów i buddystów. Przecież nawet takie kraje „umiarkowane” i demokratyczne jak Malezja i Indonezja pozostające w kulturowej sferze muzułmańskiej gdzie większość stanowią wyznawcy islamu mają legislację dla niemuzułmanów przypominającą nieco wczesną wersję ustaw norymberskich dla żydów albo łagodną odmianę apartheidu. Dlatego że system „millet” czyli rozdziału ludzi według gmin religijnych jest rozwiązaniem ustrojowym z dawien dawna wpisanym w islamski szariat: stosowany był zarówno w Kalifacie Abbasydów jak i w Cesarstwie Ottomańskim. Nie wszystkie religie miały prawo zorganizować własną millet, tylko te, które były dozwolone przez politykę danego państwa, pozostałe były tępione i prześladowane jak np. bahaizm w Persji i Egipcie (nawiasem mówiąc obecnie jest on również prześladowany w tych krajach i nie ma prawa millet). Ograniczone były też prawa konwersji pomiędzy religiami i małżeństw mieszanych — w tym wypadku prawodawstwo krajów islamskich co najmniej silnie faworyzowało, jeśli wręcz nie zmuszało do przejścia na religię panującą. Nie mówiąc już op prawie spadkowym, które faworyzowało konwertytów na islam. Czy my chcemy naprawdę, żeby nasze prawo dryfowało w stronę takich przepisów niekorzystnych dla religijnej różnorodności? Najlepiej zawczasu wprowadźmy tego rodzaju obostrzenia w stosunku do muzułmanów, wtedy nie będziemy musieli stawiać czoła takim próbom w stosunku do nas…
Ty sumeje powinnas wynieść się z Polski za obrazę naszej największej świętości Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie masz nic do powiedzenia oprócz cytowania koranu , który śmiechu warte , co sura to zaprzecza sam sobie. Najpierw poczytaj sobie o wypruwaniu flaków ( tak, tak wypruwaniu)niewinnym kobietom i starcom, a potem nędzna apostatko mozesz sie wypowiadać.
Tak sobie myślę, że to właśnie ludzie pokroju P.W. byli pierwsi do podpisywania wszelkich volkslist i wysługiwania się okupantom. W końcu to był taki powiew zachodu w tym naszym polskim zanobonnym ciemnogrodzie :-/
Zostaw swój komentarz!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników strony euroislam.pl. Redakcja i właściciel nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii. Zapraszamy wszystkich do dyskusji jednak informujemy, że komentarze nawołujące do przemocy, obrażające inne osoby, zawierające określenia uważane powszechnie za wulgarne, będą usuwane. Będziemy szczęśliwi jeżeli osoby uważające wprowadzenie dobrych zwyczajów za cenzurę, znajdą inne miejsce do dyskusji w internecie. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@euroislam.plNajnowsze artykuły
Dwunastego grudnia 2011 roku w Rijadzie miało miejsce spotkanie irańskiego ministra wywiadu HaydaraMosleshiego z następcą tronu Arabii Saudyjskiej, księciem Najifem.Dwa dni później, na spotkaniu OPEC w Wiedniu Irańczycy ujawnili, że Saudyjczycy postanowili „nie zastępować irańskiej ropy, jeśli Iran stanie w obliczu jakichkolwiek sankcji”.
Niemiecki reporter wyznał, że w czasie pięciomiesięcznego pobytu w irańskim więzieniu był bity przez strażników, a zza ściany stale słyszał „przerażające krzyki” torturowanych współwięźniów – podaje amerykański portal „Huffington Post”.
Jordański islamista Abu Katada, kiedyś uważany za prawą rękę Osamy bin Ladena w Europie, zostanie zwolniony za kaucją – zdecydował w poniedziałek sąd w Londynie. Rząd brytyjski zapowiedział, że będzie w dalszym ciągu starał się o deportację Katady do Jordanii.
Policja w Arabii Saudyjskiej aresztowała mężczyznę podejrzanego o brutalne zgwałcenie ośmioletniej dziewczynki w pełnym ludzi hipermarkecie – podaje newsru.com.
Prezydent USA Barack Obama podpisał dekret prezydencki nakazujący nałożenie kolejnych sankcji na rząd Iranu i jego bank centralny – poinformował w poniedziałek Biały Dom w oficjalnym komunikacie. Banki USA będą mogły teraz zamrażać irańskie aktywa.
Zbrodnie honorowe i szariat to dramat, z którym świat sobie nie radzi. By w końcu rozprawić się z tą niesprawiedliwością, trzeba nowych praw – pisze Anne Barrowclough.
Komentarze,opinie, analizy
Gdy egipska niższa izba parlamentu zebrała się 23 stycznia, 360 z 498 posłów należało do partii islamistycznych – to 72 procent. Ta ogromna liczba nie tyle jednak oddaje poglądy mieszkańców co jest owocem planu wojskowych, by pozostać u władzy.
Czy społeczeństwo kanadyjskie przymyka oko na przemoc domową w niektórych środowiskach w imię źle pojmowanego szacunku dla różnic kulturowych?
Brytyjskie premier David Cameron ostrzegł, że europejskie prawa człowieka utrudniają walkę z terroryzmem oraz wystawiają Brytyjczyków na niebezpieczeństwo.
Dołącz do nas na Facebook
Ostatnio komentowane
Logowanie
Login
Newsy społecznościowe
Imigranci z Afryki zdzierają sobie skórę na opuszkach palców, by służby imigracyjne nie były w stanie ich zidentyfikować. W ten sposób chcą oszukać urzędników, by ci nie mogli ich deportować.
http://interia360.pl/on-i-ona/artykul/gdy-zona-jest-wlasnoscia-meza,51448
A Muslim teenager was kidnapped and beaten by her own siblings after they caught her kissing a white man, a court heard today
Read more: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2094537/Sisters-Muslim-teenager-branded-whore-kidnapped-cut-hair-kissing-white-man.
Skazaniem na dożywocie zakończył się w niedzielę głośny w Kanadzie proces mieszkającego w Montrealu mężczyzny, jego drugiej żony i syna, oskarżonych o tzw. „zabójstwo honorowe” trzech córek i pierwszej żony.
Prześlij informację
Prowadzisz bloga lub znasz jakiś artykuł godny polecenia, prześlij informację na portal a ukaże się w okienku obok wraz z linkiem do artykułu. Jednocześnie informujemy, że zamieszczane będą tylko wpisy związane z tematyką portalu.Nadchodzące wydarzenia
Nie ma żadnych wydarzeń!Polska
Europa
Świat